my nadal w kuala lumpur..dzisiaj chcemy zobaczyc arabskie miasto malacca..jutro rano lecimy do singapuru..kissas
ps.niestety mamy brudny a raczej porysowany obiektyw..musimy rozejrzec sie za nowym aparatem w singapurze..
a wiec z rajem jednak ciezko bylo sie rozstac…smutno nam bylo wyplywac..slonce grzalo, komary rypaly a sol od kapieli w morzu szczypala ale fajnie bylo:)..poznalismy tam fajnych ludzi, zjedlismy duze porcje owocow oraz owocow morza..a teraz jestesmy w stolicy
fajne miasto-podoba nam sie chyba bardziej niz bangkok, zderzenie trzech kultur jest niesamowite..idziemy zjesc cos pysznego na china town. papa
jestesmy w malezji ..po dlugiej podrozy minibusem..dotarlismy..w zupelnie inna rzeczywistosc..ludzie tutaj nie usmiechaja sie juz tak jak w tajlandii, wszystkie kobiety sa zasloniete i tajemnicze:) niczym ninja, nie ma wogole turystow no i ceny sa drozsze..
jestesmy na wyspach opisywanych jako raj na ziemii..ale takie raje juz widzielismy w tajlandii, tyle tylko ze turystyka jest tu rozwinieta na mniejsza skale i nawet ciezko o nocleg ..tylko ci ktorzy przyplyna pierwsza lodka z rana moga przebierac w ofertach..jednak w tajlandii spanie mielismy za polowe tej ceny..
chyba tajlandia nas troche rozpiescila…jutro chcemy wyjezdzac bo juz mamy dosyc lezenia na plazy..w programie albo georgetown na wyspie penang albo herbaciane wzgorza..
pozdrawiamy
u nas wszystko w porzadeczku…nie mam weny aby opisywac wszystko co sie dzieje…
patrzac wstecz spotkalismy sie w bangkoku z Iga i Przemkiem..pojechalismy zobaczyc train market- no i udalo sie ..oraz floating market- ale ten niestety sie konczyl i wiekszosc ludzi juz sie rozjechala do domow..potem sie rozdzielilismy gdyz my chcielismy jechac na poludnie a oni na polnoc..
zjechalismy na wyspy gdzie bylo cudownie i slonecznie..w phangan zostalismy dluzej i zrobilismy sobie objazdowke na skuterze- ktora nas kosztowala troszke wiecej niz przewidywalismy gdyz obtarlismy skuter- niestety drogi byly bardzo strome i piaskowe i sie slizgalismy..ale nic nam sie nie stalo:)
ja wczoraj bylam na manicure- a tu niespo0dzianka laska ktora miala salon okazala sie kolesiem i jej kolezanka tez byla lady-boyem a wiec bardzo ciekawa przygoda..
na wyspach pustki..calkowicie off-season…
juz mam dosyc kokosow, mango i papayi-marza mi sie truskawki i maliny..a jak wrocimy juz ich nie bedzie:(
dzis jestesmy na krabi, gdzie niestety pada deszcz i jest pochmurnie..a wiec nie chce sie za bardzo zwiedzac..sprawdzamy pogode i podazamy za sloncem..jutro najprawdopodobniej poplyniemy na ko phi phi
podaje linki do marketow:
- http://www.youtube.com/watch?v=XvHw73Otrg4&feature=related
-http://www.youtube.com/watch?v=KwaAmMIxg58
calujemy i pozdrawiamy
jestesmy na wyspach..telefony na koh tao nie mialy zasiegu..jestesmy od dzis na phangan..
jest bosko bialy piasek, turkusowa woda, kokosy spadaja z palmy, hamaki na plazy, ryby i krewetki prosto z morza–>zyc nie umierac!
jestesmy w polnocnej czesci wyspy, w zatoczce chaloklum bay…z dala od turystow i imprezowiczow..wlasnie zjezdzaja sie ludzie na full moon party 16 lipca..mega slawna impreza tutaj..
w naszym resorcie jest poza nami jeszcze jedna para i pustki..zaraz moze dodam jakies fotki..
pozdrawiamy
kambodza jest boska…po betonowym bangkoku zrobila na nas wrazenie bujna roslinnosc i naturalna uprzejmosc ludzi..jest niestety bardzo biednie i skromnie…angkor wat zaliczone…zeby je cale zwiedzic potrzebowalibysmy tygodnia..zadowoleni wracamy do tajlandii..
no i jestesmy w kambodzy..tu jest dopiero dzungla..
kilkunastogodzinna podroz minibusem za nami..wizy mamy, przeprawa na granicy z naciagaczami za nami- nie dalismy sie!!!
w koncu znalezlismy guest house z woda i w cenie 6 usd za pokoj, ajt!!! (w pierwszym nie bylo, mowili ze za 10 min wlacza ale po 2 godzinach jak nie bylo sie wkurzylismy i wyszlismy )
jak narazie milo nas oczarowala Kambodza, jest zupelnie inaczej niz w Tajlandii, jacys inni ludzie, tacy bardziej na luzie i bardziej pozytywni
jutro zwiedzanie Angor Wat, wstajemy za 4 godziny zeby zobaczyc wschod slonca, pozatym komary rypia, napiszemy pozniej!
hej filips..na koh san mieszkamy a wiec imprezy mamy przed hotelem..troche duzo bialasow tutaj no ale coz wszedzie blisko..tuk tukami sie wozimy bo tutaj nie ma metra ani sky traina..a zbyt goraco by isc..
agson jaca przelozyl tajski boks na weekend bo ponoc sa lepsze walki w weekendy..nie bedziemy leszczy ogladac co nie:)
jemy wszystko co sie da i na razie bez niespodzianek trawiennych:)mam nadzieje tak zostanie! ..
znalezlismy fajna wegetarianska knajpke..pyszne jedzenie..ale karaluchy biegaja..dzisiaj dwa jackowi spadly na plecy i juz odchodzi apetyt…choc w sumie karalale to tutejszy przysmak..
jutro o 8 rano wyruszamy do kambodzy..damy znac pewnie po powrocie..buzka papa
jestesmy w bangkoku..jest cieplo, parno, milo, tanio i egzotycznie..za jedna czwarta ceny pokoju obok lotniska na Ukrainie mamy tutaj przytulny i czysciutki pokoj z klimatyzacja..w centrum miasta..ze sniadaniem i basenem na dachu hotelu..
miasto jest brudne i smierdzace- tak jak sie spodziewalismy:)..rzeki okropnie zanieczyszczone..w ktorych plywaja zdechle psy i warany wielkosci krokodyli razem z dziecmi ktore sie tam kapia..punk rock!
duzo ladnych dziewczyn- choc nie wiadomo czy to dziewczyny:)
pyszne jedzenie..mozna zjesc obiad z napojem juz za 3 zl..ale w restauracji za ok 70zl..wiec rozbieznosc duza..
jutro ostatni dzienw miescie ..jacek wybiera sie na tajski boks..
pojutrze zamierzamy jechac do kambodzy..do angor wat
pozdrawiamy